Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Izona. Mam przejechane 53867.50 kilometrów w tym 1066.40 w terenie. Kręcę ze średnią 22.33 km/h i się wcale nie chwalę!
  • Czas na siodełku 100d 08h 39m
  • Więcej o mnie.

    Follow me on Strava 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl

    Ja na instagramie

    Znalezione obrazy dla zapytania instagram

    Moje ziomeczki

    Wykres roczny

    Wykres roczny blog rowerowy Izona.bikestats.pl

    Z Archiwum X

    • Dystans 55.50km
    • Teren 2.00km
    • Czas 02:22
    • SpeedAVG 23.45km/h
    • SpeedMaxxx 46.40km/h
    • Kalorie 1778kcal
    • HRmax 172 ( 87%)
    • HRavg 140 ( 71%)
    • Podjazdy 398m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Wiało, ale ja przecież kocham ten rower! :D

    Wtorek, 2 lutego 2016 · dodano: 03.02.2016 | Komentarze 0

    Zastanawiałam się chwilę czy warto, bo wieje :P
    Ale jak może nie być warto? Jak człowiek się w czymś kocha, to każda chwila "razem" jest na wagę złota ;) Bosze jak to brzmi! :D
    Więc jak się już zastanowiłam, to pojechałam, tylko sobie słaby kierunek obrałam :P Niby prosto, ale ten wiatr...!
    Nic to! Jak usłyszałam jak ptaszki ćwierkają, a potem jeszcze poczułam cieplutki powiem wiatru na policzkach ojeju <3
    Pośmigałam ile mogłam, zeszło mi trochę, bo walka z wiatrem zawsze jest nie równa no i chcąc nie chcąc musiałam wracać, bo praca :P
    Tak na styk to zrobiłam,że nawet mama zauważyła jak szybko na jednym wdechu obiad wciągam, no zaczęło mi się niedojadanie przez rower :D

    • Dystans 32.20km
    • Czas 01:22
    • SpeedAVG 23.56km/h
    • SpeedMaxxx 46.10km/h
    • Kalorie 987kcal
    • Podjazdy 107m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Dotlenianie :P

    Piątek, 29 stycznia 2016 · dodano: 30.01.2016 | Komentarze 0

    Jeszcze w poniedziałek jeździłam po śniegu mając frajdę z zakopywania się w nim, a już dzisiaj o śniegu nikt nie pamięta!
    Dziwna ta pogoda, ale z racji,że zima już nie jest "prawdziwa" i to od paru lat,bo nie ma porządnego śniegu i mrozu to na prawdę wolę jak jest sucho i w miarę ciepło :)
    Dzień wcześniej siedząc w pracy po godzinach,zauważyłam,że dopiero blisko 17 robi się ciemno, do tej pory na jasności można się poruszać po polu :D

    Po powrocie z porannej zmiany w klubie, wciągłam obiad na jednym wdechu i już mnie nie było :P
    Miałam pewne wątpliwości czy aby na pewno chce mi się jechać na takim wietrze(bo jak wracałam samochodem do domu, to strasznie wiało), ale suma sumarum nie było źle :) Nie miałam czasu myśleć gdzie jechać, po prostu pojechałam tam gdzie zwykle jeżdżę "na szybkości", tzn. kiedy mam mało dnia :P
    Z drugiej zaś strony piątek z założenia miał być wolny od jakichkolwiek aktywności po spędzeniu w tym tygodniu 2.5h na spinningu u Oli, ale pogoda nie pyta o wolne :P
    Pojeździłam,pościgałam się sama ze sobą i swoimi słabościami i wróciłam do domu :)
    Teraz weekend mogę (muszę!) przesiedzieć w pracy i się regenerować :D

    • Dystans 15.40km
    • Teren 4.00km
    • Czas 01:00
    • SpeedAVG 15.40km/h
    • SpeedMaxxx 44.60km/h
    • Kalorie 491kcal
    • Podjazdy 218m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Hu hu ha! Zima nie taka zła! :P

    Poniedziałek, 25 stycznia 2016 · dodano: 25.01.2016 | Komentarze 2

    Z "nadmiaru" czasu trzeciego dnia wolności, wyszłam na pole i stwierdziłam,że muszę :P
    I pojechałam! Szału nie było, bo zimniej niż w poprzednich wycieczkach tej zimy, ale i tak niezła zabawa :P
    Do góry się zakopywałam  w śniegu, z górki zaś schodziłam z roweru, bo hamulce mi niemiłosiernie piszczały :P
    Poturlałam się do momentu aż nie poczułam,że palce u rąk odmawiają współpracy podczas hamowania i (tak jak obiecałam mamie wrócę cała i zdrowa :p) posłusznie wróciłam do domu :P





    Kategoria Do 20km


    • Dystans 30.00km
    • Czas 01:15
    • SpeedAVG 24.00km/h
    • SpeedMaxxx 47.20km/h
    • Kalorie 916kcal
    • Podjazdy 111m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Na szybkości!

    Środa, 13 stycznia 2016 · dodano: 14.01.2016 | Komentarze 2

    We wtorek po raz pierwszy w życiu pozbierałam się żeby spróbować biegać....BINGO! To jest to :)
    Podobno mam niezłe tempo i podobno 7 km jak na pierwszy bieg to bardzo fajny wynik :) I'm proud :D
    We środę nosiło mnie i długo w pracy myślałam jak to rozładować :P Coby może nie przesadzać i codziennie nie biegać (bo to nie "moja" dyscyplina :P), zjadłam obiad i na szybkości na chwilkę pojechałam się pokręcić po okolicy :)
    Z uśmiechem na twarzy stwierdziłam,że na spokojnie można już jeździć do 17 :P Co prawda ta 17 to już jazda po zmroku, ale takim zmroku gdzie jeszcze dobrze patrząc, widać co się dookoła dzieje. Zimno nie było. Termometr niby pokazywał 5 stopni ale ja tego "zimnem" bym nie nazwała :)
    Przy okazji zabrałam kolejnego QOMa na trasie :P To jest mój teren, więc ja tu rządzę i wszystkie QOMy będą moje! :P
    Bo królowa jest tylko jedna! :D

    • Dystans 42.00km
    • Czas 01:48
    • SpeedAVG 23.33km/h
    • SpeedMaxxx 63.70km/h
    • Kalorie 1376kcal
    • Podjazdy 314m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Druga jazda w roku, pierwszy QOM na Stravie :P

    Poniedziałek, 11 stycznia 2016 · dodano: 12.01.2016 | Komentarze 5

    Zaczynam się wkręcać w jeździe ze STRAVĄ :P
    Podoba mi się ta aplikacja i bije się w piersi,że tak długo zwlekałam ze zrezygnowania z endotymendo na rzecz stravy :P
    No cóż... :)
    Jest strava jest fun :)
    Wybrałam się dość późno jak na styczeń, bo dopiero przed 15, mało czasu za jasności objechać cokolwiek, ale i tak ładnie mi się jechało :)
    Pierwsza torpeda pod Gaj w Gostwicy, ale wyleciałam :P Jak się potem okazało warto było, na tym odcinku był segment, dostałam QOMa* :D 
    Po drodze natrafiłam na jeszcze jeden "premiowany" odcinek, w Łącku ale tam Królową jest Magda z jmp :P Spoko, to tylko kwestia czasu jak jej go zabiorę :D
    Mokro było, ale ciepło, no i strasznie dużo błota się we mnie powbijało :O Na szczęście szybka reakcja wodą i mydłem uratowała moje fluonówki gatki z jmp i moje ciało, które też już zaczęło wciągać błoto :P

    Niektórzy płacą za błotne maseczki, ja nie muszę :)

    Przed 16 byłam już na szczycie w drodze między Łąckiem, a Czarnym Potokiem, więc teraz tylko z górki :P
    Do Podegrodzia dojechałam już po zmroku, na szczęście moje patrzołki ślepawe, ale nie aż tak żeby drogi do domu nie znaleźć :P
    Fajnie!

    *QOM dla niewtajemniczonych laików skrót od Queen Of the Mountains


    • Dystans 40.00km
    • Czas 01:40
    • SpeedAVG 24.00km/h
    • SpeedMaxxx 47.20km/h
    • Kalorie 1214kcal
    • HRmax 181 ( 91%)
    • HRavg 158 ( 80%)
    • Podjazdy 125m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Pierwsza jazda w Nowym Roku :)

    Środa, 6 stycznia 2016 · dodano: 06.01.2016 | Komentarze 2

    Nowy rok sobie trwa i dobrze :) Nowe jest ciekawe, bo niewiadome :)
    Od ostatniej jazdy minęło już trochę czasu, ale zwyczajnie to zwyczajne :P Jest styczeń, jest zima i jest okropnie zimno!
    Dokładnie to było zimno,teraz już dużo lepiej, cieplej i temperatura na plusie ;)
    Ja naprawdę nie rozumiałam (nadal nie rozumiem!) co jest tak fajnego w jeździe rowerem przy -18 czy -20 stopniach mrozu?
    Ani to przyjemności, ani niczego innego tylko wkurw,że wszystko zamarza...! No cóż każdy robi po swojemu :)
    Dzisiaj święto, wolne i przyzwoicie ciepło :) Po 14 termometr pokazywał 8 stopni NA PLUSIE :)


    Słońce, bezchmurne niebo i zero wiatru!
    W planie miałam łyżwy, ale lodowisko zamknięte, no a siedziała w domu też nie będę, szkoda wolnego :P
    Ubrałam się tak żeby nie było za dużo, równocześnie nie za zimno :) I pojechałam!

    Gdzieś tam w drodze powrotnej było widać skutki mrozu, ale to jedyne miejsce gdzie jeszcze było go widać :)

    Do tego wszystkiego miałam takie dwie małe niewiadome, które chciałam przetestować :)
    1. Rękawiczki z palcami do dotykowych ekranów, które dostałam pod choinkę.
    2. Strava! Tak, po wielu rozmowach i dyskusjach stwierdziłam że muszę sprawdzić czym ta aplikacja tak bardzo zachwyciła moich znajomych, prawie wszystkich! :P Paulina na ostatniej wycieczce na Turbacz opowiadała i ostatecznie przekonała,że warto spróbować :)
    I tak: rękawiczki nie dość,że praktyczne podczas jazdy na rowerze, to jeszcze bardzo ciepłe :) Nie wiem jakby się spisały przy -18 stopni ale niepotrzebne mi to wiedzieć, bo mnie jazda w mrozie totalnie nie rajcuje :P Na plusie są idealne :)
    Co do stravy, spodobała mi się na tyle,że po powrocie do domu, po prostu odinstalowałam endomondo :P 
    Muszę się jeszcze podszkolić w obsłudze tej aplikacji,jeździć i korzystać z jej funkcji :) 

    Jechałam sobie niezłym tempem jak na styczeń,zimno mi nie było, zrobiłam kilka kółeczek w jednym kółeczku i wróciłam do domu :P



    Podsumowanie 2015 roku :)

    Czwartek, 31 grudnia 2015 · dodano: 01.01.2016 | Komentarze 4

    "Nie płacz,że coś się skończyło,tylko uśmiechaj się że Ci się to przytrafiło!"
    Ładnie powiedziane :)
    Za każdym razem kiedy myślę o minionym 2015 roku na twarzy pojawia się uśmiech :D
    Było świetnie!
    Mnóstwo nowych miejsc,twarzy,doświadczeń i nowych wspomnień!
    Patrząc na historię mojego bloga,łatwo można zauważyć,że moje zaawansowanie w rowerowanie rozkręca się z roku na rok coraz bardziej :)
    Kiedy w 2010 roku zakładałam tu konto nie myślałam,że rower będzie dla mnie stylem życia :)
    Co rok to dalsze wycieczki, przesuwanie granicy swoich możliwości i ciągła chęć na więcej :)
    2015 rok był rekordowy! Ponad 9 tysięcy kilometrów wykręconych własnymi siłami na dwóch kołach! Piękna sprawa! <3
    Nie jestem tego w stanie sprawdzić,ale wydaje mi się,że raczej na pewno moje seicento (kupione w styczniu 2015 roku) przegrało rok w ilości przejechanych kilometrów z rowerem!
    Rower to wolność, rower to świat! :)
    Jeździłam daleko i blisko (z naciskiem na daleko!)! Samych setek było 20, jeszcze nigdy się tak nie zapuszczałam :P
    Duża w tym zasługa Marcina, choć zdarzały mi się samotne wyprawy.
    Pierwszą stóweczkę wykręciłam w marcu ostatnią we wrześniu!
    Od maja do września, co miesiąc rozjeżdżałam rower na grubo ponad 1000 km (sierpień 1567 km)!
    Dla "nierowerowych" to kosmos dla mnie złość,że w pozostałych sprzyjających miesiącach odpuściłam!!! Każdy wie,że rok był wyjątkowo upalny i suchy, więc gdyby się zaparł i znalazł więcej czasu, tysiaczków można było by spokojnie wykręcać w każdym miesiącu, aleeee nie samym rowerem człowiek żyje(a czasami szkoda!) :) Kilka razy przekraczałam granicę, podróżując rowerem po sąsiedzkich słowackich miejscowościach we wrześniu będąc w Bieszczadach na urlopie otarłam się nawet o Ukrainę :P
    Po kolei:
    Styczeń jak styczeń niby zimy nie było, ale czasu na rower za dużo też(dzień za krótki, praca na dwie zmiany!).
    Luty to powolne rozkręcanie zasiedziałego ciała do współpracy z rowerem i niedoszłe spotkanie Kasi Niewiadomej na trasie :P
    Marzec to już miesiąc wiosenny ze zmianą czasu(a zmiana czasu=więcej czasu na rower :P) i pierwszą stówką w sezonie!
    W marcu również założyłam na endomondo,że w tym roku w każdym tygodniu postaram się przejechać co najmniej 200 km... Różnie było :)
    Kwiecień! W kwietniu rower w końcu doczekał się renowacji :P Po tysiącach przejechanych kilometrów musiałam wymienić mu cały napęd :D Okazją do serwisu były I Podhalańskie Cyklowarsztaty na które pojechałam z Pauliną . Świetne wydarzenie, miejsce i ludzie! Rok mi się rozkręca :P
    Maj to pierwszy miesiąc intensywniejszej jazdy na rowerze i pierwszej (i nie ostatniej!) porządnej ulewy która przemoczyła mnie aż do wnętrzności. Miesiąc pierwszego miesięcznego dystansu z trzema zerami na końcu i mimo wszystko z wiosną :)
    Czerwiec to miesiąc wyzwania, które rzuciła Paulina "Czerwcowy tysiąc". Poszło gładko,pogoda się rozkręciła wyczuwam lato i coraz mniejszą przyjemność z siedzenia w pracy na drugich zmianach!!! Czerwiec to start w Rajdzie o Puchar Złotego Bicykla, rajd gówna wart :D
    W lipcu udało mi się (w końcu!) wybrać na rowerową pielgrzymkę z Trzetrzewiny na Jasną Górę, 3 dni ostrego kręcenia! :P Kto jechał, kto był wie że warto :)
    W tym samym miesiącu, zrobiłyśmy sobie z Pauliną zajefantastyczny wypad MTB po Gorcach, miodzio :P
    Sierpień, to oczywiście miesiąc oczekiwania na Rajd wokół Tatr! Po zeszłorocznym,pierwszym udziale w tej imprezie no po prostu się zakochałam! :P Jak zwykle impreza pierwszorzędna, kto śledzi i czyta wie jak bardzo mi się podobało :)
    W sierpniu miałam też okazję spróbować swoich sił na rowerze szosowym, jest przejazda! Liczę na to,że moje ciułane $ już nie długo pozwolą na własne szosowe 2 kółka <3
    Wrzesień! Najambitniejszy miesiąc w roku! O jak ja sobie ubzdurałam pod koniec miesiąca,że zrobię jeszcze jeden "tysięczny" miesiąc!
    Ostatnie 3 dni miesiąca były bardzo intensywne co później odbiło się na październiku. Iwona idź Ty się lecz! :D We wrześniu miałam też tydzień urlopu, ale jakoś zacnie dużo nie spędziłam go na rowerze, aczkolwiek podkarpackie zostało z eksplorowane :) Wrzesień to także ostatnia stóweczka w tym roku :P
    Październik. Po wrześniowym ambitnym, ale niczemu nie potrzebnym tysiącu, rower był ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę. W głowie mi siedziała myśl "już dość się ojeździłaś w tym roku,zelżyj"!
    Długo jednak takie myślenie nie pomogło, bo już 6 października wylazłam na rower :P W połowie miesiąca spadł pierwszy i jak na razie jedyny śnieg, więc ku mojej "chyba" radości mogłam siedzieć na tyłku :P Jednak kiedy tylko śnieg znikł i zrobiło się piękne "babie lato", chciałam/musiałam jeździć i jeździć, to na wypadek gdyby następny atak zimy okazał się tym ostatecznym! :O
    Listopad nie był listopadowy! Rzekłabym,że był cieplejszy niż wrzesień! Nie chciało mi się już chyba jeździć, skoro na rowerze byłam tylko 6x?! Ten zewnętrzny zastąpiłam spinningowym, też dobre :P
    Grudzień, koniec roku. Koniec bardzo intensywnego i bogatego we wspomnienia 2015 roku. Tu już jeździłam jak było ciepło(a było!) i jasno( z tym już gorzej!) Pierwszy raz w życiu w Święta Bożego Narodzenia pogoda pozwoliła na rower i pierwszy raz 27 grudnia było na tyle ciepło,że można było na rowerze spędzić 3 h i nie zamarznąć. Klimat się popsuł dla życia, naprawił dla rowerzystów :D

    Dzięki wszystkim za wspaniały i mocno zakręcony 2015rok!
    A w nowym roku co?
    W nowym roku nic nie postanawiam. Działam!
    Wszystkim życzę zdrowego i szczęśliwego nowego 2016 roku! Oby nam zawsze w plecy! :D 


    • Dystans 65.11km
    • Czas 02:56
    • SpeedAVG 22.20km/h
    • SpeedMaxxx 50.81km/h
    • Kalorie 1504kcal
    • Podjazdy 326m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Ostatnia niedziela!

    Niedziela, 27 grudnia 2015 · dodano: 27.12.2015 | Komentarze 4

    Kurczę jak pomyślę,że za 4 dni skończy się 2015 rok,to mi smutno!
    Ten rok był fantastyczny!!!
    Z drugiej jednak strony z roku na rok jest coraz fajniej (i nie mówię tu tylko o sprawach rowerowych!), więc może nie ma powodu do smutku? ;)
    Nic, czasu nikt nie zatrzyma,jednak sami możemy próbować by go dobrze wykorzystać :)
    Koniec tej filozofii :D
    Niedziela, już po świętach. W sumie ich nawet nie poczułam! Ani porządnie nie pojadłam ani jakoś szczególnie nie odpoczęłam, ale z tym to może jeszcze nadrobię został mi cały tydzień laby :P
    Zimy jak nie było tak nie ma, a że czas wolny najlepiej (jak dla mnie) spędzić na rowerze,to go zabrałam i pojechałam :P
    Dzień już ciut dłuższy jest nadzieja... :)
    Mimo to nie czekając na obiad, wystartowałam coś przed 13. Chciałam być sama, jakoś mnie tak złapało na różne przemyślenia,więc im dłużej jeżdżę tym lepiej!
    Wiedziałam,że na 18 umówiłam się z Basią i spółą do kina, no ale aż do 18 jeździła nie będę, bo zamarznę!
    Jadąc w kierunku Łącka minęłam się z dość sporą grupą kolarzy i tak jakoś mnie pikło,że to może być jakaś zgrupka z Kasią :P
    Jechali odwrotnie niż ja i tak pomyślałam, jeżeli mają wracać do Ochotnicy,to na pewno miniemy się gdzieś w Czarnym Potoku. O jak idealnie sobie to wyliczyłam :P Ja zjeżdżałam z nad kościoła, a oni się zbierali na podjazd :P
    Ciężko mi było stwierdzić, czy tam była Katarzyna, bo ich chyba z 20 było, ale patrząc na FB wiem,że i ona dzisiaj kręciła.
    Pytanie czy po Łącku :P
    Chyba się nam Tatry wypiętrzyły, bo coraz częściej je widzę z miejsc gdzie wcześniej o nich mowy nie było :)

    Pojechałam dalej na Stary i Nowy Sącz. Jeździłam tak aż się nie zaczęło ściemniać i aż mnie nie zaczęło odcinać(śmieszne żeby w czasie świątecznym na bombie wylądować w domu nie? :P) i suma summarum dopiero po 16 wróciłam z powrotem i dobrze!
    W domu obiad,szybkie doprowadzenie się do użytku publicznego i jedziem na Star Warsy :P

    • Dystans 30.03km
    • Czas 01:14
    • SpeedAVG 24.35km/h
    • SpeedMaxxx 44.26km/h
    • Kalorie 727kcal
    • Podjazdy 51m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Święta Bożego Narodzenia

    Sobota, 26 grudnia 2015 · dodano: 26.12.2015 | Komentarze 0

    Głupio tak jakoś :P 26 grudzień, zima, Boże Narodzenie, a z kościoła bez kurtki wracałam :D
    Poza, ja się na rower wybrałam, a po okolicach kolędnicy misyjni z kolędą chodzili :P
    Nie wiem co mi bardziej nie pasowało przy porze roku i takiej pogodzie?

    Ja na rowerze w Boże Narodzenie z rękawiczkami z krótkimi palcami, czy oni-kolędujący bez śniegu w 15 stopniowym "upale"? :P
    Nie ważne jak to wyglądało i tak myślę,że ja i kilkunastu spotkanych na trasie rowerzystów byliśmy bardziej na czasie :)
    Po kościele najwyraźniej w świecie mi się nudziło... Jakakolwiek wycieczka autem odpadała(wczoraj z całą rodzinką ostro poszliśmy po bandzie % :D), a przesiedzieć taki piękny dzień w domu żal mi było!
    Nie mówiąc nic nikomu po prostu się ubrałam i pojechałam!!!! Nikt nawet nie zauważył,że mnie nie ma :P
    Ciepło, sucho, no ślicznie! Tylko wiatr strasznie dmuchał, jazda po płaskim, odkrytym terenie dawała w kość, ale co tam :P
    Było pod, a później musiało być z wiatrem i było :) 
    Jakoś od Podegrodzia jechał za mną jakiś typek, ale się mu nie dałam :P Gdzieś na rozjeździe w Starym Sączu odpadł :P Brawo ja!
    Pierwszy raz w święta Bożego Narodzenia jeździłam na rowerze...w tamtym roku zdarzyło mi się to we wigilię, boję się,że moje dzieci nie zasmakują frajdy z białej,mroźnej i śnieżnej zimy, a śnieg będę im pokazywała na zdjęciach! :O

    • Dystans 25.12km
    • Czas 01:04
    • SpeedAVG 23.55km/h
    • SpeedMaxxx 43.22km/h
    • Kalorie 599kcal
    • Podjazdy 158m
    • Sprzęt Giant Brass 2

    Na szybkości!

    Środa, 23 grudnia 2015 · dodano: 23.12.2015 | Komentarze 0

    Między robieniem jednej galaretki i drugiej postanowiłam na szybkiego poczuć te 14 stopni w grudniowym słońcu :P
    Faktycznie upał! :P
    Chciałam tak naprawdę rower umyć po mojej poniedziałkowej rundzie przełajowej, ale dostać się na myjnie w okresie przedświątecznym było niemożliwe! Albo możliwe, ale ja mam napięte grafiki...praca :D
    Przejechałam obok 3 myjni i wróciłam na tak samo brudnym rowerze :P
    Ale spooooko, od jutra rozpoczynam urlop!!! 11 dni całkowitego w***bania :P 

    Wesołych Świąt!

    Counterliczniki.com